18.5 C
Warszawa
sobota, 20 czerwca, 2026
spot_imgspot_img

Top 5 tego tygodnia

spot_img

Powiązane posty

Co by na to powiedział Marley?

Kredyt: Getty Images

11 maja 2025 roku minęły 44 lata od śmierci króla Reggae Boba Marleya. Gdyby żył dziś prawdopodobnie miałby mieszane uczucia, jeśli chodzi o nowoczesny przemysł konopny. Bazując na jego spuściźnie spróbujmy pogdybać, jakie aspekty rynku cannabis spotkałyby się z jego pozytywną reakcją, a do czego odniósłby się z rezerwą.

Pozytywne aspekty rozwijającego się przemysłu konopnego:

1. Normalność i legalizacja:

Jako przedstawiciel Rastafarianizmu Bob Marley był adwokatem duchowego i medycznego używania marihuany. Można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że byłby za dekryminalizacją i pełną legalizacją marihuany, której próby mają dziś miejsce globalnie jako wyraz zwycięstwa wolności i egzekwowania praw człowieka nad ostracyzmem i uciskiem ze stron ortodoksyjnych środowisk przeciwnych jakiemukolwiek używaniu marihuany przez ludzi.

2. Cele medyczne:

Zgodnie z wiarą Marleya w naturalne, oparte na wykorzystaniu roślin, metody regeneracji i zdrowienia organizmu człowieka byłby zachwycony rosnącą liczbą badań wykazujących lecznicze właściwości marihuany – takie jak ulga w bólu, pomoc przy epilepsji czy w walce z lękiem.

3. Wzmocnienie gospodarki:

Marley doceniłby fakt, że przemysł związany z medyczną marihuaną stwarza miejsca pracy, generuje dochód z podatków, a także zysk dla producentów i przedsiębiorców, szczególnie w miejscach, które do tej pory kojarzone były ze zwiększoną przestępczością. Marihuana daje nadzieję na wyjście z biedy i na lepsze życie.

Negatywne skutki “komercjalizacji” marihuany:

1. Dominacja korporacyjna i materializm:

Marley był przeciwnikiem materializmu, duchowość i spirytualizm słychać w wielu jego piosenkach. Można przypuścić, że byłby zdecydownym przeciwnikiem przejmowania przez duże korporacje biznesów związanych z uprawą konopnii i wykorzystywania „świętej” rośliny jedynie do celów merkantylnych kosztem ludzi i “wypychania” z rynku niewielkich hodowli.

2. Przywłaszczenie kulturowe:

Byłby zniesmaczony faktem jak kultura i symbolika Rastafarian jest wykorzystywana w marketingu pomijając kontekst duchowy i zaniedbując trudności z jakimi, mimo pozytywnych zmian, wciąż zmagają się społeczności karaibskie i pochodzenia afrykańskiego.

3. Wykluczenie ciemnoskórych i rdzennych mieszkańców na świecie:

Ostatni pukt, który spotkałby się z niechęcią Marleya ma związek z poprzdnio omawianym. Nadal społeczności najbardziej poszkodowane przez wojnę z narkotykami są za mało reprezentowane w legalnym przemyśle konopnym pomimo ponoszenia ciężaru kryminalizacji i wciąż dyskryminacji na tle rasowym.

Na zakończenie warto przytoczyć kilka cytatów z Boba Marleya, które mogą sugerować, co myślałby o dzisiejszym przemyśle konopnym:

1. O duchowym i uzdrawiającym aspekcie marihuany:

“Zioło jest lekarstwem narodu, alkohol jego destrukcją”.

2. O wolności, pamiętaniu o korzeniach i autentyczności:

“Musisz być jakiś.”

3. O sprawiedliwości społecznej:

“Dopóki kolor skóry człowieka nie jest bardziej znaczący niż kolor jego oczu, wypowiadam wojnę.”

W istocie rzeczy Bob Marley przyjąłby z zadowoleniem “uwolnienie” rośliny. Jednak, by prawdziwie uhonorować jej właściwości przemysł konopny musi wyjść poza zysk. Sprawiedliwość, równość i szacunek wobec ludzi zaangażowanych w uprawę i propagowanie marihuany muszą być na pierwszym planie. To cenne zioło jest czymś więcej niż tylko produktem czy złem zakazanym, jak wciąż myślą niektórzy. Jest to symbol regeneracji ducha i ciała, oporu i, przede wszystkim, jedności. O co, nie tylko słowem, walczył Bob Marley.

Popularne artykuły