„Jeśli Trump podejmie decyzję o zmianie klasyfikacji marihuany… dostosuje Waszyngton do amerykańskiego społeczeństwa”.
Roger Stone
W dzisiejszej Ameryce żadna kwestia nie pokazuje lepiej ziejącej przepaści między wolą ludzi a paraliżem ich rządu niż polityka dotycząca konopi indyjskich. Przytłaczająca większość Amerykanów uważa, że marihuana powinna być legalna w jakiejś formie.
Jednak na szczeblu federalnym, Waszyngton wahał się, potykał i po prostu zawiódł – z jednym godnym uwagi wyjątkiem.
Tym wyjątkiem jest Donald J. Trump.
Zaniedbania rządu federalnego zmusiły stany do samodzielnego działania. Niektóre z nich odważnie uchwaliły przepisy dotyczące medycznej marihuany lub konopi indyjskich dla dorosłych, starając się służyć swoim obywatelom tam, gdzie Waszyngton nie chce.
Te stanowe reformy zderzają się jednak z polityką federalną, pozostawiając konsumentów, pacjentów i firmy w prawnym zawieszeniu. Wyobraź sobie, że przejeżdżasz przez granicę stanu i odkrywasz, że to, co kupiłeś legalnie w aptece – lub nawet w 7-Eleven w niektórych miejscach – może skutkować przestępstwem w następnej jurysdykcji.
To nie jest wolność. To nie jest sprawiedliwość. I z pewnością nie jest to pewność.
Kiedy Trump podpisał ustawę rolną z 2018 r., uwolnił gospodarkę konopną – tworząc miejsca pracy, inwestycje i innowacje w całym kraju.
Działania Trumpa nie tylko rozszerzyły dostęp do łagodnych produktów z konopi, ale także uruchomiły całą branżę. Setki tysięcy miejsc pracy i miliardy inwestycji wiszą teraz na włosku. Jednak branża pozostaje spętana niepewnością, ponieważ Waszyngton odmawia pogodzenia prawa federalnego z rzeczywistością.
Teraz pojawia się pytanie: co dalej zrobi Trump?
Klasa gawędziarska upiera się, że jest to debata typu „albo-albo”. Albo Trump „przeformułuje” konopie indyjskie – przenosząc je z harmonogramu I ustawy o substancjach kontrolowanych (gdzie absurdalnie znajduje się heroina) do niższego harmonogramu – albo całkowicie je „usunie”, całkowicie usuwając konopie indyjskie z ustawy o substancjach kontrolowanych i pozostawiając stanom decyzję.
Takie podejście jest fałszywe. Tu nie chodzi o albo-albo. Chodzi o postęp. Co należy zrobić w następnej kolejności.
Zmiana kwalifikacji marihuany nie jest celem ostatecznym, ale jest kolejnym krytycznym krokiem. Posunięcie to zrobiłoby coś więcej niż tylko zasygnalizowanie nowego kierunku – odblokowałoby natychmiastową, wymierną ulgę dla pacjentów, przedsiębiorców i programów państwowych.
Przenosząc konopie indyjskie do wykazu III, firmy w końcu uniknęłyby miażdżącego ciężaru kodu IRS 280E, który obecnie odmawia im zwykłych odliczeń podatkowych. Ta pojedyncza zmiana wyrównałaby szanse, pozwalając przychodniom i kultywatorom być opodatkowanymi jak normalne firmy, a nie karanymi jak przestępcy.
Zmiana kwalifikacji otworzyłaby również drzwi do bankowości. Obecnie firmy konopne są zmuszone do prowadzenia działalności głównie w gotówce, ponieważ banki obawiają się federalnych kar za pranie brudnych pieniędzy. Harmonogram III nie rozwiązałby wszystkich przeszkód, ale zmniejszyłby profil ryzyka na tyle, że wiele regionalnych banków i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych mogłoby wreszcie zapewnić konta, pożyczki i przetwarzanie płatności. Dzięki temu jednemu działaniu Trump mógłby radykalnie zmniejszyć zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego ze strony firm obracających gotówką, zwiększyć zgodność z przepisami podatkowymi i odblokować miliardy prywatnych inwestycji.
Rozkwitłyby również badania naukowe. Uniwersytety i firmy farmaceutyczne mogłyby badać konopie indyjskie bez konieczności przeskakiwania przez niemal niemożliwe do spełnienia wymogi DEA. Dowody gromadziłyby się szybko, udowadniając to, co miliony już wiedzą: konopie są bezpieczne i użyteczne, CBD jest łagodne i cenne z medycznego punktu widzenia, a THC zasługuje na rzetelne badania zarówno jako lek, jak i produkt regulowany.
Niektóre części konopi, takie jak konopie jako materiał budowlany lub źródło pulpy, powinny już zostać usunięte z wykazu. CBD jest kolejnym oczywistym kandydatem. THC, pierwiastek psychoaktywny, powinien pozostać pod lupą, dopóki badania nie potwierdzą jego właściwości. Ale tylko poprzez zmianę klasyfikacji można przeprowadzić badania, obalić mity, zlikwidować wąskie gardło bankowe i zbudować ścieżkę do ostatecznego zniesienia klasyfikacji w oparciu o solidne dowody, a nie polityczny spin.
Ludzie są gotowi. Państwa są gotowe. Branża desperacko potrzebuje pewności. A jedynym człowiekiem, który wykazał wolę działania, jest Donald Trump.
Jeśli Trump podejmie decyzję o zmianie harmonogramu marihuany, nie tylko dostosuje federalną politykę narkotykową – skoryguje jeden z największych rozdźwięków w amerykańskim życiu politycznym. Dostosuje Waszyngton do amerykańskiego społeczeństwa. I po raz kolejny udowodni to, czego jego krytycy nienawidzą najbardziej: że Donald J. Trump załatwia sprawy.
Roger Stone jest republikańskim działaczem politycznym, który służył jako starszy doradca kampanii trzech republikańskich prezydentów: Richarda Nixona, Ronalda Reagana i Donalda Trumpa.



