Przeciętny użytkownik konopi indyjskich mieszkający w stanach, w których marihuana jest legalna, ma luksus wejścia do zaprzyjaźnionej przychodni, aby uzyskać dostęp do różnych produktów z konopi indyjskich, takich jak jadalne cukierki, pigułki, środki miejscowe, koncentraty, a nawet napoje. Te przetworzone odmiany konopi indyjskich są przeznaczone dla tych konsumentów, którzy niekoniecznie chcą palić, aby osiągnąć pożądany efekt. Ale jeśli chodzi o to, która metoda konsumpcji jest najlepsza dla pacjentów cierpiących na przewlekły ból, nowe badanie sugeruje, że załadowanie miski pełnej kwiatów jest nadal najskuteczniejszą drogą do powrotu do zdrowia.
Naukowcy z Uniwersytetu w Nowym Meksyku ustalili, że osoby próbujące radzić sobie z bólem za pomocą marihuany po prostu lepiej palą pączki niż polegają na innych formach zioła. Wyniki, które zostały opublikowane w czasopiśmie Complementary Therapies in Medicine, wskazują, że „cały kwiat konopi był związany z większą ulgą w bólu niż inne rodzaje produktów”. Naukowcy twierdzą dalej, że „wyższe poziomy tetrahydrokannabinolu (THC) były najsilniejszymi predyktorami analgezji i występowania skutków ubocznych w pięciu kategoriach bólu”.
Wyniki te są szczególnie interesujące, biorąc pod uwagę, że kannabidiol (CBD), nietoksyczny związek konopi indyjskich, jest obecnie chwalony jako gwiazda rocka w walce z bólem. Nawet ludzie promujący konopną wersję tego leku, która jest znacznie słabsza niż oleje wytwarzane z marihuany, przysięgają, że ta czasami nowość na postoju ciężarówek jest kluczem do życia bez bólu. Naukowcy są jednak innego zdania. Doszli oni do wniosku, że obecność THC, który wywołuje efekty odurzenia, które wszyscy znamy i kochamy, jest również niezbędna, jeśli użytkownik oczekuje jakichkolwiek zauważalnych rezultatów w zakresie łagodzenia bólu.
„Kwiat konopi o umiarkowanym lub wysokim poziomie (THC) jest skutecznym środkiem przeciwbólowym średniego poziomu” – czytamy w badaniu.
Ale to nie tylko obecność THC sprawia, że palenie marihuany jest najlepszym podejściem do leczenia bólu.
Staliśmy się społeczeństwem przekonanym, że analiza marihuany i dzielenie jej składników na dobre i złe jest właściwym podejściem do tej rośliny. Jest to być może powód, dla którego CBD zyskało taką popularność w ciągu ostatnich pięciu lat. Problem z takim podejściem polega na tym, że całkowicie pomija ono około 100 innych kannabinoidów, które roślina ta ma do zaoferowania. Pomija również niezbędne terpeny i flawonoidy, a tym samym eliminuje jakąkolwiek możliwość, że pacjent skorzysta z synergistycznych właściwości rośliny. Nauka już dawno temu ustaliła, że efekt otoczenia związany z całymi roślinami konopi jest tym, co naprawdę zapewnia efekty terapeutyczne. Tak więc, wszyscy członkowie służby wojskowej, którym zabroniono używania produktów CBD, nie martwcie się, zdecydowanie nie tracicie zbyt wiele.
Ale co z dziećmi cierpiącymi na epilepsję? Dr Sanjay Gupta powiedział nam lata temu, że potrzebują związku CBD, aby zatrzymać napady. Oczywiście, podczas gdy niektóre chore dzieci mogły mieć trochę szczęścia w kontrolowaniu tej przypadłości poprzez stosowanie samego CBD, opublikowane badanie wykazało, że związek ten był bardziej skuteczny w pomaganiu im w utrzymaniu się bez napadów, jeśli był uzupełniony tylko odrobiną THC. Naukowcy odkryli, że im bardziej zbliżali się do umożliwienia współpracy dwóch kannabinoidów, tym lepsze były wyniki. „Zaobserwowaliśmy statystycznie istotne zmniejszenie liczby napadów motorycznych i wzrost liczby dni wolnych od napadów” – stwierdzili autorzy badania.
Chociaż Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła lek na bazie CBD o nazwie Epidiolex do przepisywania młodym pacjentom cierpiącym na dwie rzadkie formy padaczki, nie oczekuje się nawet, że będzie to cudowne lekarstwo. Według FDA lek, który nie zawiera absolutnie żadnego THC, jest skuteczny tylko u około 32% pacjentów. Rodzice dzieci cierpiących na padaczkę od dawna narzekali, że samo CBD po prostu nie działa, a skuteczność tego związku została wyolbrzymiona ponad wszelką wątpliwość.
Badanie przeprowadzone w Nowym Meksyku dostarcza jednak pewnych wskazówek dla Ameryki poszukującej odpowiedzi na pytanie, czy marihuana może łagodzić ból, czy też nie.
Odrębne badanie opublikowane przez Amerykańskie Stowarzyszenie Anestezjologów (ASA) pokazuje, że 75% populacji USA, w większości milenialsi, jest naprawdę zainteresowana dowiedzeniem się więcej o tym, jak marihuana może zwalczać ból. Ludzie ci, przypuszczalnie ci, którzy mają dość wszystkich niepotwierdzonych doniesień i sprzecznych badań, które pojawiają się co drugi tydzień, chcą, aby rząd federalny w końcu zakasał rękawy w kwestii konopi indyjskich i przyniósł realne rezultaty.
Niestety, wygląda na to, że użytkownicy medycznej marihuany będą musieli się naćpać, zanim doświadczą jakiejkolwiek zauważalnej ulgi w bólu. A to komplikuje sprawę dla zdecydowanej większości populacji USA – zwłaszcza tych zatrudnionych. W przeciwieństwie do dostępnych bez recepty leków przeciwbólowych, takich jak acetaminofen i ibuprofen, które eliminują niektóre dolegliwości bez efektu szumu, palenie marihuany w celu zwalczania drobnych bólów może prowadzić do upośledzenia sprawności w pracy. Podobnie jak większość firm nie zezwala pracownikom na picie alkoholu w czasie pracy, medyczna marihuana prawdopodobnie nie będzie się różnić, nawet po tym, jak federalna legalizacja w końcu się przyjmie. Nie sprzedawaj więc jeszcze swoich akcji Tylenolu.



