YouTube może być ważnym źródłem informacji o medycznej marihuanie dla wielu osób, ale wiarygodność filmów jest bardzo różna, zgodnie z niedawno opublikowanym badaniem.
Naukowcy z Imperial College London postanowili ocenić jakość i wiarygodność informacji na temat medycznej marihuany w serwisie YouTube oraz ich związek z popularnością filmów.
Po przefiltrowaniu w oparciu o kryteria wykluczenia, przeanalizowano łącznie 516 filmów i podzielono je na kategorie: niemedyczne kanały edukacyjne (takie jak organizacje informacyjne), medyczne kanały edukacyjne i niezależni użytkownicy. Blisko 49% filmów pochodziło od twórców z USA, a nieco ponad 18% z Europy. Siedemnaście filmów wygenerowało ponad milion wyświetleń.
Tylko 12,2% filmów zostało wyprodukowanych przez profesjonalistów medycznych, a większość filmów (84,3%) pochodziła od niezależnych organizacji.
Jakość treści została następnie oceniona przy użyciu oceny DISCERN – oceny jakości pisemnych informacji zdrowotnych dla konsumentów – oraz kodeksu Health on the Net (HON); zestawu zasad etycznych i wytycznych dla stron internetowych zawierających informacje zdrowotne.
Naukowcy odkryli, że niezależni użytkownicy przyciągają największą liczbę widzów, ale te filmy na YouTube miały zmniejszoną wiarygodność; podczas gdy kanały edukacyjne otrzymały najmniejsze zaangażowanie, ale miały zwiększoną wiarygodność. Filmy edukacyjne (niemedyczne) wykazywały najwyższe standardy.
Jednak ogólny średni wynik DISCERN we wszystkich filmach na YouTube wyniósł 34,63. Biorąc pod uwagę, że jest to skala 80-punktowa, sugeruje to ogólnie niską wiarygodność.
Algorytmy YouTube faworyzują wskaźniki zaangażowania nad dokładnością, co potencjalnie wzmacnia dezinformację i dezinformację. I chociaż wytyczne dla społeczności mają na celu zniechęcenie do tego, takie treści się rozprzestrzeniają.
„Słaba korelacja między wyświetleniami a jakością treści podkreśla potrzebę moderowania treści w celu zapewnienia, że najbardziej wiarygodne i dokładne informacje na temat kwestii zdrowotnych są szeroko rozpowszechniane” – stwierdzają autorzy badania.
Naukowcy zauważają, że YouTube ma inicjatywy mające na celu poprawę zasięgu treści tworzonych przez akredytowanych pracowników służby zdrowia. Jednak źródła medyczne często używają języka technicznego bardziej dostosowanego do odbiorców akademickich.
„Ważne jest również, aby treści te były nadal angażujące i spełniały oczekiwania widzów na ich poziomie, aby skutecznie rozpowszechniać informacje zdrowotne na tej konkretnej platformie mediów społecznościowych”.
Badanie zostało opublikowane w Journal of Medical Internet Research (JMIR).



