Grupa lekarzy popierających reformę polityki narkotykowej wycofała swój pozew przeciwko Drug Enforcement Administration (DEA), który zarzucał niewłaściwy dobór świadków i komunikację podczas trwającego procesu zmiany kwalifikacji marihuany. Jednym z powodów wycofania pozwu była chęć uniknięcia „dalszych opóźnień” w już wstrzymanym postępowaniu, podała organizacja.
Około dwa miesiące po tym, jak Doctors for Drug Policy Reform (D4DPR) złożyło pozew do Sądu Apelacyjnego Stanów Zjednoczonych dla Okręgu Dystryktu Kolumbii, organizacja non-profit powiadomiła sąd w zeszłym tygodniu, że nie będzie już prowadzić tej sprawy – przynajmniej na razie.
Kilka dni po złożeniu wniosku o oddalenie sprawy, sąd przychylił się do niego bez uszczerbku, co według D4DPR umożliwia jej ponowne podjęcie wyzwania prawnego w przyszłości, jeśli DEA ostatecznie odmówi posunięcia naprzód propozycji przeklasyfikowania konopi indyjskich na narkotyk z Wykazu III na mocy Ustawy o substancjach kontrolowanych (CSA).
W międzyczasie D4DPR chwali się ujawnieniem „wcześniej utajnionej komunikacji DEA” z niektórymi świadkami wybranymi do udziału w przesłuchaniach administracyjnych związanych z procesem zmiany harmonogramu.
Grupa stwierdziła w poniedziałkowym komunikacie prasowym, że dokumenty ujawnione w ramach postępowania sądowego „zapewniły przejrzystość procesu selekcji i ujawniły, że DEA zaangażowała się w komunikację z kilkoma wnioskodawcami przed dokonaniem formalnej selekcji”.
„Ujawnienie tych informacji było dużym zwycięstwem w zakresie przejrzystości i odpowiedzialności” – powiedział Bryon Adinoff, prezes D4DPR. „Społeczność zwolenników konopi indyjskich od dawna kwestionuje obiektywizm DEA, a te dokumenty potwierdzają te obawy. Naszym celem było ujawnienie niewłaściwego postępowania agencji – i udało nam się”.
Ale ponieważ proces zmiany harmonogramu DEA utknął na czas nieokreślony, ponieważ jest związany z osobnym administracyjnym wyzwaniem ze strony proreformatorskich świadków, grupa stwierdziła, że utrzymanie pozwu „mogłoby spowodować większe opóźnienie”. Osiągnąwszy więc swój „podstawowy cel”, jakim było wymuszenie przejrzystości, grupa wniosła o oddalenie petycji.
„Pozostajemy zaangażowani w promowanie polityki narkotykowej opartej na dowodach” – powiedział Adinoff. „Ten wysiłek prawny ujawnił fundamentalne wady w procesie DEA i wzmocnił potrzebę bardziej przejrzystego, opartego na nauce podejścia do planowania narkotyków”.
Kwestią sporną w wycofanym obecnie odwołaniu prawnym był fakt, że ówczesna administrator DEA Anne Milgram wybrała tylko 25 z ponad 160 wnioskodawców, którzy starali się wnieść wkład w propozycję zmiany harmonogramu, która miała miejsce za administracji Bidena.
Według prawników reprezentowanych przez D4DPR, która była jedną z grup, którym odmówiono statusu wyznaczonego uczestnika przesłuchań, istniały istotne dowody na to, że DEA Ex parte komunikacja ze świadkami popierającymi prohibicję była „motywowana niedopuszczalnym celem stworzenia dokumentacji dowodowej, która pozwoliłaby na odrzucenie proponowanej zasady zmiany harmonogramu marihuany”.
DEA ma służyć jako orędownik zasady zmiany harmonogramu, ale agencja wielokrotnie stawała w obliczu pytań dotyczących jej faktycznego stanowiska w sprawie propozycji. Częściowo sprowadza się to do faktu, że ówczesny prokurator generalny Merrick Garland, a nie Milgram, podpisał zawiadomienie o proponowanej regule – łamiąc precedens administracyjny w decyzjach dotyczących zmiany harmonogramu leków.
Przed wydaniem przez sędziego administracyjnego DEA Johna Mulrooneya orzeczenia, które opóźniło przesłuchania w sprawie zmiany harmonogramu, D4DPR osobno złożyło wniosek do federalnego sądu apelacyjnego o zawieszenie postępowania. Inna organizacja, której również odmówiono udziału, Veterans Action Council (VAC), podobnie złożyła petycję do tego samego sądu w grudniu, prosząc o ponowne rozpatrzenie decyzji agencji o wykluczeniu jej z postępowania.
W międzyczasie DEA powiadomiła Mulrooney’a na początku tego miesiąca, że proces zmiany harmonogramu marihuany jest nadal wstrzymany – bez żadnych przyszłych działań, ponieważ sprawa jest rozpatrywana przez pełniącego obowiązki administratora, który nazwał marihuanę „narkotykiem przejściowym” i powiązał jej stosowanie z psychozą.
Nie jest jasne, co to oznacza dla losów zmiany harmonogramu. Ale jeśli podejmowanie decyzji zostanie pozostawione pełniącemu obowiązki administratora DEA Derekowi Maltzowi, prawdopodobnie nie wróży to szczególnie dobrze zwolennikom zmiany harmonogramu.
Maltz podpisuje się między innymi pod teorią „gateway drug” dla marihuany i uważa, że większość osób mieszkających w stanach, które zalegalizowały marihuanę, będzie nadal pozyskiwać ją z nielegalnych źródeł, takich jak kartele, ze względu na wysokie podatki na rynkach regulowanych.
Pierwotnie przesłuchania miały rozpocząć się 21 stycznia, ale zostały one odwołane, gdy Mulrooney przychylił się do wniosku apelacyjnego.
W międzyczasie Departament Sprawiedliwości poinformował w styczniu sąd federalny, że powinien wstrzymać proces sądowy kwestionujący proces zmiany harmonogramu marihuany DEA po tym, jak sędzia agencji odwołał przesłuchania.
Również w styczniu Mulrooney potępił DEA za „bezprecedensowe i zdumiewające” sprzeciwienie się kluczowej dyrektywie związanej z dowodami, które chce wykorzystać w propozycji zmiany klasyfikacji marihuany.
Kwestią sporną był nacisk DEA na cyfrowe przesłanie dziesiątek tysięcy publicznych komentarzy otrzymanych w odpowiedzi na proponowaną zasadę przeniesienia marihuany do wykazu III.
Mulrooney nie wstydził się wzywać DEA do różnych błędów proceduralnych w całym procesie zmiany harmonogramu.
Na przykład w grudniu skrytykował agencję za popełnienie krytycznego „błędu” w jej wysiłkach zmierzających do wydania wezwań sądowych w celu zmuszenia urzędników Food and Drug Administration (FDA) do zeznawania podczas przesłuchań – ale pozwolił agencji naprawić błąd i ostatecznie przychylił się do wniosku.
Postępowanie w sprawie zmiany harmonogramu wzbudziło duże zainteresowanie opinii publicznej. Chociaż przeniesienie marihuany do wykazu III nie zalegalizowałoby jej na szczeblu federalnym, reforma umożliwiłaby licencjonowanym firmom zajmującym się konopiami indyjskimi korzystanie z federalnych ulg podatkowych i usunęłaby pewne bariery badawcze.
–
MEDCAN24 śledzi setki ustaw dotyczących konopi indyjskich, psychodelików i polityki narkotykowej w stanowych organach ustawodawczych i Kongresie w tym roku. Zwolennicy Patreon, którzy zobowiązali się do co najmniej 25 USD miesięcznie, otrzymują dostęp do naszych interaktywnych map, wykresów i kalendarza przesłuchań, dzięki czemu nie przegapią żadnych wydarzeń.
Proszę dowiedzieć się więcej o naszym narzędziu do śledzenia ustaw dotyczących marihuany i zostać naszym zwolennikiem na Patreon, aby uzyskać dostęp.
–
W międzyczasie dwóch senatorów GOP wprowadziło w lutym ustawę, która nadal blokowałaby firmom zajmującym się marihuaną odliczanie federalnych ulg podatkowych na podstawie kodu 280E Internal Revenue Service (IRS) – nawet jeśli ostatecznie zostanie to zmienione.
Oprócz opóźnień w przesłuchaniach, kolejnym czynnikiem komplikującym jest zmiana przywództwa w DEA pod rządami administracji Trumpa.
Nominowany przez Trumpa na stanowisko administratora DEA, Terrance Cole, wcześniej wyrażał obawy dotyczące niebezpieczeństw związanych z marihuaną i powiązał jej używanie z wyższym ryzykiem samobójstw wśród młodzieży.
Sekretarz Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej USA (HHS) Robert F. Kennedy Jr. był wcześniej głośno o swoim poparciu dla legalizacji marihuany, a także terapii psychodelicznej. Jednak podczas procesu zatwierdzenia w Senacie w lutym, powiedział, że w swojej nowej roli będzie polegał na DEA w kwestii zmiany harmonogramu marihuany.
Były Rep. Matt Gaetz (R-FL) – pierwszy kandydat Trumpa na prokuratora generalnego USA w tej kadencji, zanim wycofał się z rozważań – powiedział niedawno, że „znacząca” reforma marihuany jest „na horyzoncie” pod obecną administracją, chwaląc „przywództwo” prezydenta we wspieraniu zmiany harmonogramu.
Po tym, jak Gaetz wycofał się z rozważań na temat kierowania Departamentem Sprawiedliwości, Trump wybrał byłą prokurator generalną z Florydy Pam Bondi (R) do kierowania departamentem, a Senat potwierdził ten wybór. Podczas przesłuchań zatwierdzających Bondi odmówiła powiedzenia, w jaki sposób planuje poruszać się po kluczowych kwestiach związanych z polityką dotyczącą marihuany. Jako prokurator generalny sprzeciwiała się wysiłkom na rzecz legalizacji medycznej marihuany.
Byli urzędnicy DEA i HHS powiedzieli w tym tygodniu, że bez proaktywnego poparcia dla zmiany harmonogramu marihuany ze strony Trumpa, proces ten może utknąć w nieskończoność.
Zwolennicy zmiany harmonogramu otrzymali jednak w tym miesiącu niepożądaną aktualizację, ponieważ Biuro Polityki Kontroli Narkotyków Białego Domu (ONDCP) opublikowało raport, w którym przedstawiono najważniejsze priorytety administracji w zakresie polityki narkotykowej na pierwszy rok drugiej kadencji Trumpa – i w szczególności nie wspomniano w nim o zmianie harmonogramu ani o innych reformach dotyczących konopi indyjskich.
Finansowany przez przemysł marihuany komitet akcji politycznej (PAC) zaatakował ostatnio wyniki Bidena w zakresie polityki dotyczącej konopi indyjskich, a także naród kanadyjski, promując czasami wprowadzające w błąd twierdzenia na temat ostatniej administracji, jednocześnie przekonując, że Trump może przeprowadzić reformę.
Poniżej mogą Państwo zapoznać się z najnowszymi dokumentami prawnymi w sprawie D4DPR przeciwko DEA:
Gubernator Pensylwanii umieści legalizację marihuany w swoim budżecie, ale czołowy senator GOP pozostaje sceptyczny
Elementy zdjęcia dzięki uprzejmości rawpixel i Philip Steffan.




