23.7 C
Warszawa
niedziela, 21 czerwca, 2026
spot_imgspot_img

Top 5 tego tygodnia

spot_img

Powiązane posty

Przyszłość konopi indyjskich w Niemczech: polityczne pozowanie a rzeczywistość rynkowa

Kredyt: Getty Images

W zeszłym tygodniu (21 listopada 2025 r.) niemiecka Bundesrat przeprowadziła debatę na temat gorąco dyskutowanych poprawek mających na celu znaczne ograniczenie recept na medyczne konopie indyjskie i potencjalną transformację branży.

Izba wyższa niemieckiego parlamentu przegłosowała zatwierdzenie niektórych, ale nie wszystkich środków, odrzucając w szczególności propozycje zakazu recept wysyłkowych.

Jednak podczas sesji plenarnej izba przyjęła również trzy podstawowe poprawki do ustawy o marihuanie medycznej (MedCanG), dotyczące zagranicznych recept, niespójności cenowych i praktyk reklamowych, które napędzały gwałtowny rozwój sektora.

Nie jest to jednak koniec drogi dla projektu ustawy, który nadal może ulec zmianom przed ostatecznym głosowaniem w przyszłym roku. Chociaż głosowanie nie daje nam ostatecznej odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób branża będzie regulowana w przyszłości, to jednak podkreśla rozbieżność między retoryką rządu a danymi dotyczącymi konsumpcji.

Minister zdrowia Nina Warken określiła gwałtowny wzrost importu konopi indyjskich od kwietnia ubiegłego roku jako „wyraźne nadużycie”, jednak opublikowane niedawno roczne badanie epidemiologiczne dotyczące nadużywania substancji psychoaktywnych nie wykazało statystycznie istotnego wzrostu konsumpcji po legalizacji. Częstość występowania w ciągu 12 miesięcy wzrosła z 8,8% w 2021 r. do 9,8% w 2024 r., kontynuując długoterminowy trend, ale nie wykazując gwałtownego wzrostu spowodowanego legalizacją.

Stefan Fritsch, założyciel i dyrektor generalny Grünhorn, twierdzi, że skuteczna regulacja wymaga proporcjonalności i dowodów. Chociaż nie jest przeciwny samemu nadzorowi, uważa, że proponowane ograniczenia nie mają podstaw medycznych niezbędnych do prowadzenia rozsądnej polityki zdrowotnej.

„Wielu obserwatorów spoza branży może nie zdawać sobie sprawy, że Warken przedstawiła propozycję bez uprzedniego zapewnienia wewnętrznej zgodności w swojej partii” – powiedział MEDCAN24.

„Gdybym chciał, aby ustawa została przyjęta, pierwszą rzeczą, jaką bym zrobił, byłoby skonsolidowanie poparcia w mojej własnej partii, czego ona nie zrobiła. Zamiast tego wystąpiła samodzielnie i powiedziała: „Oto, co zamierzamy zrobić”, ale członkowie jej własnej partii natychmiast odpowiedzieli: „Nie, nie zamierzamy tego zrobić””.

Od momentu pierwszego przedstawienia projektu ustawa weszła w bardziej merytoryczną fazę, a debata parlamentarna jest obecnie kształtowana przez przesłuchania ekspertów i analizę prawną. Fritsch nadal jednak obawia się, że podstawowe propozycje nadal nie mają wystarczających dowodów uzasadniających ich wpływ na dostęp pacjentów.

Dynamika koalicji i konopie indyjskie

Po wyborach w Niemczech w lutym 2025 r. utworzenie koalicji CDU/CSU-SPD początkowo wywołało niepokój w całej branży konopi indyjskich. CDU/CSU prowadziła kampanię na rzecz całkowitego uchylenia ustawy CanG, podczas gdy SPD pozostała zaangażowana w reformę jako jedno z flagowych osiągnięć poprzedniej koalicji.

Jednak ostateczne porozumienie koalicyjne, osiągnięte w kwietniu 2025 r., pozostawiło ustawę o konopiach indyjskich w niezmienionej formie, zobowiązując się jedynie do „otwartej oceny”, której wyniki mają być znane w 2026 r.

„W Niemczech rządzą dwie partie. Historycznie rzecz biorąc, CDU zawsze łagodziło swoje stanowisko na rzecz SPD. W ciągu pierwszych 100 dni można zauważyć, że nie sprzeciwiali się oni żadnym postulatom SPD, ponieważ skupiają się na utrzymaniu koalicji w niezmienionym stanie. Nie sądzę, aby konopie indyjskie były kwestią, która sprawi, że nagle zaczną wyznaczać granice”.

Ponieważ do uchwalenia ustawy potrzeba jeszcze wielu głosów, Fritsch przewiduje, że kolejne etapy prawdopodobnie utkną w impasie politycznym.

„Konopie indyjskie to tylko jedna z wielu kwestii, które należy rozstrzygnąć. Niemcy wydają więcej na opiekę zdrowotną niż jakikolwiek inny kraj rozwinięty, ale nadal osiągają słabe wyniki w niektórych obszarach, takich jak śmiertelność z powodu zawałów serca. Przy tak wielu ważniejszych priorytetach i kontrowersjach związanych z tym projektem ustawy, uważam, że wszelkie postępy będą powolne”.

Projekt musi jeszcze przejść przez komisje parlamentarne i uzyskać większość głosów w Bundestagu, gdzie SPD już zasygnalizowała sprzeciw.

„Już teraz widzimy, jak SPD, partia koalicyjna, publicznie oświadcza: »Nie zrobimy tego«” – powiedział Fritsch.

„Jeśli chodzi o telemedycynę, nie sądzę, aby byli w stanie wymagać od pacjentów fizycznej wizyty w gabinecie lekarskim, ale prawdopodobnie zaostrzą przepisy, wymagając być może konsultacji wideo zamiast tylko formularzy online”.

Fritsch nie martwi się nadzorem nad praktykami telemedycznymi, ale ogólnymi zakazami, które w nieproporcjonalny sposób ograniczyłyby dostęp do leczenia pacjentom cierpiącym na choroby przewlekłe, osobom z ograniczoną sprawnością ruchową lub pacjentom z obszarów wiejskich, gdzie nadal brakuje lekarzy przepisujących konopie indyjskie.

Twierdzi on, że problemem nie są same regulacje, ale to, czy środki są proporcjonalne i faktycznie rozwiązują problemy, które mają rozwiązać.

Zakaz sprzedaży wysyłkowej przez apteki napotyka szczególnie poważne przeszkody prawne. Jak wskazuje Fritsch, apteki mogą obecnie wysyłać znacznie bardziej niebezpieczne substancje kontrolowane, w tym fentanyl i opioidy.

„Trudno jest uzasadnić prawnie zakaz sprzedaży konopi indyjskich przez internet, skoro apteki mogą wysyłać fentanyl i opioidy. Konopie indyjskie można uprawiać w domu, używając wody i światła, więc zakazanie ich sprzedaży przez internet po prostu nie ma sensu. Myślę, że ta część zostanie całkowicie usunięta”.

Pozytywna zmiana „nie jest w ogóle brana pod uwagę”

Stawka dla pacjentów jest wysoka. Według najnowszego badania „Cannabis Barometer” przeprowadzonego przez Bloomwell Group wśród 2500 pacjentów stosujących marihuanę medyczną, 41,7% z nich powróciłoby do nielegalnego rynku, gdyby zablokowano dostęp cyfrowy. Oddzielne badanie przeprowadzone przez MedCanOneStop wykazało jeszcze wyższe wyniki – 59,2% pacjentów wskazało, że przełączyłoby się na nielegalne źródła.

Wewnętrzne dane Grünhorn przedstawiają podobny obraz sytuacji. „Przeprowadziliśmy ankietę, aby sprawdzić, ilu pacjentów zrobiłoby to w przypadku zakazu działalności telekliniki lub aptek internetowych, i ponad 60% respondentów odpowiedziało, że tak”.

Według Fritscha w rzeczywistości czarny rynek w Niemczech jest „duży, wydajny i nie taki, jak myślą politycy”.

Poniższa tabela, oparta na danych Grünhorn, pokazuje odsetek pacjentów w każdym kraju związkowym przed i po częściowej legalizacji, wraz ze zmianą netto (delta)

Kraj związkowy Kraj związkowy (niemiecki) Przed (%) Po (%) Delta (%)
Nadrenia Północna-Westfalia Nordrhein-Westfalen 9,4 12,9 3,5
Szlezwik-Holsztyn Schleswig-Holstein 3,84 6,55 2,71
Saksonia Saksonia 3,2 5,88 2,68
Dolna Saksonia Niedersachsen 6,73 8,39 1,66
Meklemburgia-Pomorze Przednie Meklemburgia-Pomorze Przednie 1,61 3,14 1,52
Hamburg Hamburg 0,74 2,23 1,48
Saksonia-Anhalt Sachsen-Anhalt 1,55 3,02 1,47
Turyngia Thüringen 1,65 2,98 1,34
Brandenburgia Brandenburgia 2,66 3,49 0,82
Brema Brema 0,41 0,53 0,13
Berlin Berlin 3,12 3,01 -0,11
Saara Saara 1,62 1,44 -0,18
Badenia-Wirtembergia Badenia-Wirtembergia 13,5 12,6 -0,9
Hesja Hessen 7,82 6,14 -1,68
Nadrenia-Palatynat Rheinland-Pfalz 10,5 7,46 -3,04
Bawaria Bayern 31,65 20,25 -11,41

„Wyobrażają sobie podejrzanych gangsterów z bronią, ale w rzeczywistości większość transakcji odbywa się online, z dostawą do domu i bardzo szybko. Wielu pacjentów nadal korzysta z tego rozwiązania pomimo legalnych opcji, po prostu dlatego, że jest to tak wygodne”

. Zmuszanie pacjentów do powrotu do tego systemu oznaczałoby porażkę polityki znacznie poważniejszą niż obecna dynamika.

„Pacjent, który kupował na czarnym rynku, nadal jest pacjentem. Politycy często mówią: „Spójrzcie na tych wszystkich ludzi pochodzących z czarnego rynku”, ale są to osoby, które od dawna używają konopi indyjskich, aby złagodzić bóle pleców, problemy ze snem, stres, bezsenność i inne dolegliwości. Teraz przeszli do legalnego, bezpieczniejszego kanału, w którym lekarze przepisują recepty, a apteki wydają leki”.

„Pozytywna strona tej zmiany nie jest w ogóle brana pod uwagę”.

Dane demograficzne dotyczące pacjentów dodatkowo podważają przedstawianie przez rząd użytkowników medycznej marihuany jako konsumentów rekreacyjnych działających pod pozorem leczenia. Dane Grünhorna pokazują, że średni wiek pacjenta wynosi 35 lat, a jest to grupa, która częściej ma rodziny i obowiązki zawodowe niż szuka rekreacyjnych doznań.

„Większość osób w tym wieku ma dzieci, karierę i obowiązki rodzinne. Nie jest to grupa demograficzna, która nadużywa marihuany rekreacyjnie” – kontynuował. „Gdyby średnia wieku wynosiła 25 lat, to oczywiście rozmowa mogłaby wyglądać inaczej. Ale 35-latkowie nie imprezują w każdy weekend. Ten stereotyp po prostu nie odpowiada rzeczywistości”.

Szerszym powodem do niepokoju jest to, że ogólne ograniczenia niosą ze sobą ryzyko traktowania wszystkich pacjentów stosujących medyczną marihuanę jako potencjalnych sprawców nadużyć, co stanowi odejście od sposobu regulacji innych kontrolowanych leków na receptę.

Adaptacja pokona panikę

Fritsch spodziewa się raczej ewolucji regulacyjnej niż rewolucji, a gdy zmiany nadejdą, będą one prawdopodobnie stopniowe.

„Rząd nadal musi przeanalizować opinie wewnętrzne i uzgodnić je z SPD. Prawdopodobnie nie zobaczymy żadnych zmian aż do przyszłego roku”.

„Spodziewam się zmian, być może konsultacji wideo zamiast formularzy online, ale nie całkowitego odwrócenia sytuacji. Byłoby wielkim błędem cofnąć się o krok po tak ogromnej zmianie”.

Co więcej, ponowne kryminalizacja jest całkowicie niepraktyczna, nie tylko z politycznego punktu widzenia.

„Gdyby próbowano ponownie sklasyfikować konopie indyjskie jako narkotyk, konsekwencje dla organów ścigania byłyby niewyobrażalne. Lokalne organy ścigania i agencje rządowe są prawnie zobowiązane do śledzenia każdego miligrama narkotyku, a przy tak dużej liczbie osób uprawiających konopie w domu byłoby to niemożliwe.

W miarę jak niemiecki sektor konopi indyjskich zbliża się do drugiego roku po wprowadzeniu CanG, branża stoi w obliczu okresu niepewności i dostosowań.

Ograniczenia polityczne pozostają możliwe, ale nie są nieuniknione. Konsolidacja rynku wydaje się pewna, ale jasne jest, że konopie indyjskie w Niemczech przekroczyły już Rubikon.

„Tak, była to duża zmiana i tak, niektóre elementy posunęły się za daleko, ale to normalne przy zmianie tej skali” – podsumował Fritsch.

„Teraz to branża musi wycofać się z niektórych obszarów, a rząd musi znaleźć ramy, w których będzie mógł komfortowo działać.

„Pokrywka została zdjęta i nie da się jej już założyć”.



W zeszłym tygodniu (21 listopada 2025 r.) niemiecka Bundesrat przeprowadziła debatę na temat gorąco dyskutowanych poprawek mających na celu znaczne ograniczenie recept na medyczne konopie indyjskie i potencjalną transformację branży.

Izba wyższa niemieckiego parlamentu przegłosowała zatwierdzenie niektórych, ale nie wszystkich środków, odrzucając w szczególności propozycje zakazu recept wysyłkowych.

Jednak podczas sesji plenarnej izba przyjęła również trzy podstawowe poprawki do ustawy o marihuanie medycznej (MedCanG), dotyczące zagranicznych recept, niespójności cenowych i praktyk reklamowych, które napędzały gwałtowny rozwój sektora.

Nie jest to jednak koniec drogi dla projektu ustawy, który nadal może ulec zmianom przed ostatecznym głosowaniem w przyszłym roku. Chociaż głosowanie nie daje nam ostatecznej odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób branża będzie regulowana w przyszłości, to jednak podkreśla rozbieżność między retoryką rządu a danymi dotyczącymi konsumpcji.

Minister zdrowia Nina Warken określiła gwałtowny wzrost importu konopi indyjskich od kwietnia ubiegłego roku jako „wyraźne nadużycie”, jednak opublikowane niedawno roczne badanie epidemiologiczne dotyczące nadużywania substancji psychoaktywnych nie wykazało statystycznie istotnego wzrostu konsumpcji po legalizacji. Częstość występowania w ciągu 12 miesięcy wzrosła z 8,8% w 2021 r. do 9,8% w 2024 r., kontynuując długoterminowy trend, ale nie wykazując gwałtownego wzrostu spowodowanego legalizacją.

Stefan Fritsch, założyciel i dyrektor generalny Grünhorn, twierdzi, że skuteczna regulacja wymaga proporcjonalności i dowodów. Chociaż nie jest przeciwny samemu nadzorowi, uważa, że proponowane ograniczenia nie mają podstaw medycznych niezbędnych do prowadzenia rozsądnej polityki zdrowotnej.

„Wielu obserwatorów spoza branży może nie zdawać sobie sprawy, że Warken przedstawiła propozycję bez uprzedniego zapewnienia wewnętrznej zgodności w swojej partii” – powiedział MEDCAN24.

„Gdybym chciał, aby ustawa została przyjęta, pierwszą rzeczą, jaką bym zrobił, byłoby skonsolidowanie poparcia w mojej własnej partii, czego ona nie zrobiła. Zamiast tego wystąpiła samodzielnie i powiedziała: „Oto, co zamierzamy zrobić”, ale członkowie jej własnej partii natychmiast odpowiedzieli: „Nie, nie zamierzamy tego zrobić””.

Od momentu pierwszego przedstawienia projektu ustawa weszła w bardziej merytoryczną fazę, a debata parlamentarna jest obecnie kształtowana przez przesłuchania ekspertów i analizę prawną. Fritsch nadal jednak obawia się, że podstawowe propozycje nadal nie mają wystarczających dowodów uzasadniających ich wpływ na dostęp pacjentów.

Dynamika koalicji i konopie indyjskie

Po wyborach w Niemczech w lutym 2025 r. utworzenie koalicji CDU/CSU-SPD początkowo wywołało niepokój w całej branży konopi indyjskich. CDU/CSU prowadziła kampanię na rzecz całkowitego uchylenia ustawy CanG, podczas gdy SPD pozostała zaangażowana w reformę jako jedno z flagowych osiągnięć poprzedniej koalicji.

Jednak ostateczne porozumienie koalicyjne, osiągnięte w kwietniu 2025 r., pozostawiło ustawę o konopiach indyjskich w niezmienionej formie, zobowiązując się jedynie do „otwartej oceny”, której wyniki mają być znane w 2026 r.

„W Niemczech rządzą dwie partie. Historycznie rzecz biorąc, CDU zawsze łagodziło swoje stanowisko na rzecz SPD. W ciągu pierwszych 100 dni można zauważyć, że nie sprzeciwiali się oni żadnym postulatom SPD, ponieważ skupiają się na utrzymaniu koalicji w niezmienionym stanie. Nie sądzę, aby konopie indyjskie były kwestią, która sprawi, że nagle zaczną wyznaczać granice”.

Ponieważ do uchwalenia ustawy potrzeba jeszcze wielu głosów, Fritsch przewiduje, że kolejne etapy prawdopodobnie utkną w impasie politycznym.

„Konopie indyjskie to tylko jedna z wielu kwestii, które należy rozstrzygnąć. Niemcy wydają więcej na opiekę zdrowotną niż jakikolwiek inny kraj rozwinięty, ale nadal osiągają słabe wyniki w niektórych obszarach, takich jak śmiertelność z powodu zawałów serca. Przy tak wielu ważniejszych priorytetach i kontrowersjach związanych z tym projektem ustawy, uważam, że wszelkie postępy będą powolne”.

Projekt musi jeszcze przejść przez komisje parlamentarne i uzyskać większość głosów w Bundestagu, gdzie SPD już zasygnalizowała sprzeciw.

„Już teraz widzimy, jak SPD, partia koalicyjna, publicznie oświadcza: »Nie zrobimy tego«” – powiedział Fritsch.

„Jeśli chodzi o telemedycynę, nie sądzę, aby byli w stanie wymagać od pacjentów fizycznej wizyty w gabinecie lekarskim, ale prawdopodobnie zaostrzą przepisy, wymagając być może konsultacji wideo zamiast tylko formularzy online”.

Fritsch nie martwi się nadzorem nad praktykami telemedycznymi, ale ogólnymi zakazami, które w nieproporcjonalny sposób ograniczyłyby dostęp do leczenia pacjentom cierpiącym na choroby przewlekłe, osobom z ograniczoną sprawnością ruchową lub pacjentom z obszarów wiejskich, gdzie nadal brakuje lekarzy przepisujących konopie indyjskie.

Twierdzi on, że problemem nie są same regulacje, ale to, czy środki są proporcjonalne i faktycznie rozwiązują problemy, które mają rozwiązać.

Zakaz sprzedaży wysyłkowej przez apteki napotyka szczególnie poważne przeszkody prawne. Jak wskazuje Fritsch, apteki mogą obecnie wysyłać znacznie bardziej niebezpieczne substancje kontrolowane, w tym fentanyl i opioidy.

„Trudno jest uzasadnić prawnie zakaz sprzedaży konopi indyjskich przez internet, skoro apteki mogą wysyłać fentanyl i opioidy. Konopie indyjskie można uprawiać w domu, używając wody i światła, więc zakazanie ich sprzedaży przez internet po prostu nie ma sensu. Myślę, że ta część zostanie całkowicie usunięta”.

Pozytywna zmiana „nie jest w ogóle brana pod uwagę”

Stawka dla pacjentów jest wysoka. Według najnowszego badania „Cannabis Barometer” przeprowadzonego przez Bloomwell Group wśród 2500 pacjentów stosujących marihuanę medyczną, 41,7% z nich powróciłoby do nielegalnego rynku, gdyby zablokowano dostęp cyfrowy. Oddzielne badanie przeprowadzone przez MedCanOneStop wykazało jeszcze wyższe wyniki – 59,2% pacjentów wskazało, że przełączyłoby się na nielegalne źródła.

Wewnętrzne dane Grünhorn przedstawiają podobny obraz sytuacji. „Przeprowadziliśmy ankietę, aby sprawdzić, ilu pacjentów zrobiłoby to w przypadku zakazu działalności telekliniki lub aptek internetowych, i ponad 60% respondentów odpowiedziało, że tak”.

Według Fritscha w rzeczywistości czarny rynek w Niemczech jest „duży, wydajny i nie taki, jak myślą politycy”.

Poniższa tabela, oparta na danych Grünhorn, pokazuje odsetek pacjentów w każdym kraju związkowym przed i po częściowej legalizacji, wraz ze zmianą netto (delta)

Kraj związkowy Kraj związkowy (niemiecki) Przed (%) Po (%) Delta (%)
Nadrenia Północna-Westfalia Nordrhein-Westfalen 9,4 12,9 3,5
Szlezwik-Holsztyn Schleswig-Holstein 3,84 6,55 2,71
Saksonia Saksonia 3,2 5,88 2,68
Dolna Saksonia Niedersachsen 6,73 8,39 1,66
Meklemburgia-Pomorze Przednie Meklemburgia-Pomorze Przednie 1,61 3,14 1,52
Hamburg Hamburg 0,74 2,23 1,48
Saksonia-Anhalt Sachsen-Anhalt 1,55 3,02 1,47
Turyngia Thüringen 1,65 2,98 1,34
Brandenburgia Brandenburgia 2,66 3,49 0,82
Brema Brema 0,41 0,53 0,13
Berlin Berlin 3,12 3,01 -0,11
Saara Saara 1,62 1,44 -0,18
Badenia-Wirtembergia Badenia-Wirtembergia 13,5 12,6 -0,9
Hesja Hessen 7,82 6,14 -1,68
Nadrenia-Palatynat Rheinland-Pfalz 10,5 7,46 -3,04
Bawaria Bayern 31,65 20,25 -11,41

„Wyobrażają sobie podejrzanych gangsterów z bronią, ale w rzeczywistości większość transakcji odbywa się online, z dostawą do domu i bardzo szybko. Wielu pacjentów nadal korzysta z tego rozwiązania pomimo legalnych opcji, po prostu dlatego, że jest to tak wygodne”

. Zmuszanie pacjentów do powrotu do tego systemu oznaczałoby porażkę polityki znacznie poważniejszą niż obecna dynamika.

„Pacjent, który kupował na czarnym rynku, nadal jest pacjentem. Politycy często mówią: „Spójrzcie na tych wszystkich ludzi pochodzących z czarnego rynku”, ale są to osoby, które od dawna używają konopi indyjskich, aby złagodzić bóle pleców, problemy ze snem, stres, bezsenność i inne dolegliwości. Teraz przeszli do legalnego, bezpieczniejszego kanału, w którym lekarze przepisują recepty, a apteki wydają leki”.

„Pozytywna strona tej zmiany nie jest w ogóle brana pod uwagę”.

Dane demograficzne dotyczące pacjentów dodatkowo podważają przedstawianie przez rząd użytkowników medycznej marihuany jako konsumentów rekreacyjnych działających pod pozorem leczenia. Dane Grünhorna pokazują, że średni wiek pacjenta wynosi 35 lat, a jest to grupa, która częściej ma rodziny i obowiązki zawodowe niż szuka rekreacyjnych doznań.

„Większość osób w tym wieku ma dzieci, karierę i obowiązki rodzinne. Nie jest to grupa demograficzna, która nadużywa marihuany rekreacyjnie” – kontynuował. „Gdyby średnia wieku wynosiła 25 lat, to oczywiście rozmowa mogłaby wyglądać inaczej. Ale 35-latkowie nie imprezują w każdy weekend. Ten stereotyp po prostu nie odpowiada rzeczywistości”.

Szerszym powodem do niepokoju jest to, że ogólne ograniczenia niosą ze sobą ryzyko traktowania wszystkich pacjentów stosujących medyczną marihuanę jako potencjalnych sprawców nadużyć, co stanowi odejście od sposobu regulacji innych kontrolowanych leków na receptę.

Adaptacja pokona panikę

Fritsch spodziewa się raczej ewolucji regulacyjnej niż rewolucji, a gdy zmiany nadejdą, będą one prawdopodobnie stopniowe.

„Rząd nadal musi przeanalizować opinie wewnętrzne i uzgodnić je z SPD. Prawdopodobnie nie zobaczymy żadnych zmian aż do przyszłego roku”.

„Spodziewam się zmian, być może konsultacji wideo zamiast formularzy online, ale nie całkowitego odwrócenia sytuacji. Byłoby wielkim błędem cofnąć się o krok po tak ogromnej zmianie”.

Co więcej, ponowne kryminalizacja jest całkowicie niepraktyczna, nie tylko z politycznego punktu widzenia.

„Gdyby próbowano ponownie sklasyfikować konopie indyjskie jako narkotyk, konsekwencje dla organów ścigania byłyby niewyobrażalne. Lokalne organy ścigania i agencje rządowe są prawnie zobowiązane do śledzenia każdego miligrama narkotyku, a przy tak dużej liczbie osób uprawiających konopie w domu byłoby to niemożliwe.

W miarę jak niemiecki sektor konopi indyjskich zbliża się do drugiego roku po wprowadzeniu CanG, branża stoi w obliczu okresu niepewności i dostosowań.

Ograniczenia polityczne pozostają możliwe, ale nie są nieuniknione. Konsolidacja rynku wydaje się pewna, ale jasne jest, że konopie indyjskie w Niemczech przekroczyły już Rubikon.

„Tak, była to duża zmiana i tak, niektóre elementy posunęły się za daleko, ale to normalne przy zmianie tej skali” – podsumował Fritsch.

„Teraz to branża musi wycofać się z niektórych obszarów, a rząd musi znaleźć ramy, w których będzie mógł komfortowo działać.

„Pokrywka została zdjęta i nie da się jej już założyć”.

Cannabis Law Resources in Poland

Explore essential legal pages about cannabis cultivation, sales, and medical product regulations in Poland. These resources will guide you through permissions, certifications, and compliance requirements.

Popularne artykuły