W poniedziałek, 5 stycznia, wiodąca firma produkująca produkty spożywcze z konopi indyjskich, Wyld, ogłosiła przejęcie Grön, marki kierowanej przez kobiety, która koncentruje się na tworzeniu pysznych, ręcznie robionych produktów spożywczych z dodatkiem konopi indyjskich. Transakcja łączy dwie najbardziej rozpoznawalne i szanowane marki produktów spożywczych — obie z Oregonu — łącząc wysokiej jakości, innowacyjne portfolio Grön z rozległą siecią dystrybucji Wyld w Ameryce Północnej. Według firm, partnerstwo ma na celu przyspieszenie rozwoju przy jednoczesnym zachowaniu tego, co sprawia, że każda z marek jest kochana przez konsumentów – wspólnego zaangażowania w jakość, kreatywność i autentyczność.
„Ta akwizycja ma na celu skalowanie marki, która już odnosi sukcesy” – stwierdził Aaron Morris, założyciel i dyrektor generalny Wyld w poniedziałkowym komunikacie prasowym. „Grön stworzył wyjątkowe produkty i markę cieszącą się głębokim zaufaniem. Naszym celem jest wspieranie jej dalszego rozwoju poprzez połączenie kreatywności i innowacyjności Grön z infrastrukturą, zasięgiem i siłą operacyjną Wyld — bez uszczerbku dla tego, co sprawia, że Grön jest wyjątkowy”.
Założycielka i dyrektor generalna Grön, Christine Apple, jest równie podekscytowana przyszłością firmy. Zastanawiając się nad tym, jak rozwijać markę, aby mogła funkcjonować przez pokolenia, Apple zadała sobie pytanie: „Jaka jest najlepsza szansa na sukces marki, aby mogła się dalej rozwijać i szybko rosnąć?”. Doszła do wniosku, że „Wyld ma platformę, która pozwala to osiągnąć, i jest to jedyna firma w całej tej branży, która może to zrobić lepiej niż ja. I mówię to szczerze”.
Poza wiarą Apple w potencjał marki Wyld i infrastrukturę umożliwiającą jej rozwój, Apple, co być może ważniejsze, podziela wizję Morrisa. „Nie wyobrażam sobie nikogo, komu bardziej ufałabym w kwestii rozwoju tej marki” – szczerze wyznała we wtorek w rozmowie z założycielem i dyrektorem generalnym Cannabis Now, Eugenio Garcią. „Łączy nas wiele wspólnych wartości, a on jest naprawdę zaangażowany w utrzymanie marki w obecnej formie”.
Dołącz do nas, gdy Apple zabierze nas w podróż sentymentalną do swojej kuchni w Oregonie, kiedy legalna była tylko marihuana medyczna, a marihuana była znacznie mniej akceptowana społecznie. Apple dzieli się spostrzeżeniami na temat tego, jak osiągnęła sukces, pozostając oszczędną, wydajną, finansowaną ze środków prywatnych i „skupioną jak laser”, a także swoją niezachwianą pasją do Grön – „jej dziecka”, że tak powiem – i wszystkiego, co reprezentuje ta marka. Z pewnością była to praca z miłością przez ostatnią dekadę, a teraz jest w końcu gotowa, aby Grön opuściło gniazdo i wzbiło się na nowe wyżyny, kontynuując dziedzictwo.
Eugenio Garcia: Na początek, czy możesz opowiedzieć o początkach firmy Grön?
Christine Apple: Jestem więc architektką w trakcie rekonwalescencji. Żartuję z tego. W 1999 roku ukończyłam studia architektoniczne na Uniwersytecie Teksańskim, przeniosłam się do Oregonu i rozpoczęłam pracę w biurze architektonicznym, gdzie pracowałam przez około 16 lat, 14 lat – coś w tym rodzaju.
Z kaprysu zaczęłam robić czekoladowe produkty spożywcze w mojej domowej kuchni, po prostu dla zabawy. To, co zaczęło się jako poboczny projekt, przerodziło się w coś wielkiego, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Właściwie miałam codzienną pracę jako architektka, a czekoladki robiłam w nocy. Wtedy były to czasy medyczne, ale [cannabis] nie było to legalne ani przeznaczone „dla dorosłych”. Ze społecznego punktu widzenia było to źle postrzegane, więc prowadziłem coś w rodzaju podwójnego życia.
W pewnym momencie – myślę, że w 2014 roku w Oregonie – zalegalizowano używanie przez osoby dorosłe, więc zaryzykowałem, spieniężyłem swoje opcje na akcje, opuściłem firmę architektoniczną, kupiłem maszyny do produkcji czekolady i powiedziałem: „Spróbuję”. Do zeszłego roku nie pozyskiwaliśmy żadnego kapitału zewnętrznego, co było prawdopodobnie jednym z czynników decydujących o naszym sukcesie, ponieważ branża ta jest bardzo niestabilna. Jesteśmy bardzo oszczędni. Prowadzimy naprawdę wydajną działalność. I tak, to była podróż mojego życia, to na pewno.
EG: Wow, gratulacje. Jaki jest obecny zasięg marki?
CA: Obecnie jesteśmy obecni w dziewięciu stanach – Oregon, Arizona, Nevada, Ohio, Missouri, Illinois, Pensylwania, Nowy Jork, New Jersey. Obecnie jesteśmy w trakcie ponownego wprowadzania marki na rynek w Nevadzie i Kanadzie. Myślę, że nasza penetracja rynków, na których jesteśmy obecni, wynosi średnio ponad 75%; w większości stanów zbliżamy się do 90%. Jesteśmy również numerem jeden wśród produktów spożywczych w Kanadzie. Grön znajduje się na ścieżce ogromnego wzrostu. Nadszedł odpowiedni moment, aby wykorzystać kanały dystrybucji i prawdziwą platformę, którą oferuje Wyld, aby nadal rozwijać markę.
EG: Co oznacza nazwa Grön? Czy ma jakieś znaczenie?
CA: Tak. Podczas studiów wyjeżdżałem na stypendium do Skandynawii [for architecture]i oznacza „zielony” w języku szwedzkim. To po prostu słowo „zielony”. Zabawne jest to, że nie miałem żadnego biznesplanu, nie zamierzałem zakładać firmy – po prostu zacząłem produkować czekoladę. Potem musiałem wymyślić nazwę. Przez godzinę zastanawiałem się nad znaczeniami, które były dla mnie ważne, i szukałem fajnych słów. Szukałem informacji o firmach produkujących czekoladę i jeśli pomyśleć o wszystkich interesujących markach czekolady, to wiele z nich ma nazwy trudne do wymówienia. W tej części świata ważna jest zrównoważona produkcja, a dla rośliny jest to kolor zielony. Grön to fajne słowo, które jest trochę trudne do wymówienia, a umlauty sprawiają, że jest zabawne, chociaż trudne do wpisania.
EG: Bardzo mi się to podoba. I chociaż rozszerzyliście działalność poza czekoladę, Grön oferuje wyłącznie produkty spożywcze, prawda?
CA: Tak, pozostajemy bardzo skoncentrowani. I myślę, że to kolejna mocna strona firmy, naszego sukcesu i rentowności – pozostawanie bardzo skoncentrowanym i budowanie marki. Patrząc wstecz, mogę powiedzieć, że dojrzewanie marki do momentu, w którym staje się ona prawdziwą marką, zajmuje dużo czasu – marka nie jest marką, jeśli nie jest rozpoznawalna, a ludzie nie podążają za nią, nie rozumieją jej i nie wierzą w nią, a zbudowanie tego rodzaju zaufania zajmuje lata.
EG: Przechodząc do kolejnego rozdziału historii Grön, jak doszło do spotkania między tobą a dyrektorem generalnym Wyld, Aaronem Morrisem?
CA: Zarówno Grön, jak i Wyld rozwijały się w czasach, gdy w Oregonie legalna była marihuana medyczna, więc historia mojego założyciela nie różni się zbytnio od jego. Była to ta sama linia czasowa. Oboje mieszkaliśmy w Portland przez cały okres istnienia tych firm, ale nigdy nie spotkaliśmy się osobiście, aż do około sześciu miesięcy temu. Seth Yakatan, nasz drogi przyjaciel, przedstawił sobie Aarona i Drapera Bendera, prezesa Grön. Poszli na kawę, a Draper wrócił do mnie i powiedział: „Mam pomysł. Co o tym sądzisz?”. Odpowiedziałem: „Nie ma mowy. Oszalałeś”. Potem przemyślałem to przez noc. W rzeczywistości obie te firmy – tak jak wszyscy w tej branży – próbują wymyślić, co dalej robić.
Od lat rozszerzamy działalność na nowe rynki i jest to świetna strategia, dopóki nie zabraknie nowych rynków do otwarcia, a wtedy trzeba wymyślić, jak dalej się rozwijać. A ta branża jest po prostu naprawdę ograniczana przez ustawodawstwo federalne. Wyld dotarł do wszystkich stanów i dominuje we wszystkich stanach, ale musi również wymyślić, jak dalej się rozwijać. Podbiliśmy wszystkie nowe stany, ale pominęliśmy starsze, bardziej nasycone stany, takie jak Kalifornia, Kolorado, Waszyngton i Michigan. Nadszedł czas, abyśmy zastanowili się, jak wejść na te rynki. Rzeczywistość jest taka, że Wyld jest największym graczem na wszystkich tych rynkach.
Istnieje tak wiele podobieństw między tymi firmami, że synergia między nimi ma naprawdę sens, ponieważ obie mają siedzibę w Oregonie i podzielają wiele wspólnych wartości, a on jest naprawdę zaangażowany w utrzymanie marki w obecnym stanie. Nie wyobrażam sobie nikogo, kto byłby w stanie lepiej kontynuować tę działalność.
EG: Jest styczeń 2026 roku i czekamy na realizację ogłoszonego pod koniec ubiegłego roku dekretu prezydenta Trumpa dotyczącego zmiany klasyfikacji konopi indyjskich. Jak ta zapowiedź wpłynęła na Państwa plany na 2026 rok lub na Państwa działalność?
CA: Szczerze mówiąc, nie wpłynęło to na nas w żaden sposób, ponieważ jesteśmy prywatną firmą. Od lat pojawiają się różne wiadomości i dyskusje, ale my po prostu ignorujemy ten szum i idziemy naprzód. Dla nas obecnie liczy się wyłącznie biznes, dostarczanie doskonałych produktów i dostarczanie ich osobom, które ich potrzebują. Tym właśnie się zajmujemy.
EG: Wracając do Grön, powróćmy do waszego sloganu „najsmaczniejsze produkty spożywcze na świecie”. Skąd się on wziął? Czy chodzi o składniki? A może o proces produkcji? Jak udaje wam się sprostać tym oczekiwaniom?
CA: Cóż, od samego początku, kiedy zacząłem produkować czekoladę w domu, jednym z powodów, dla których produkt zyskał popularność, był fakt, że naprawdę dobrze smakował. A produkty spożywcze zazwyczaj nie są zbyt smaczne. Smakują jak marihuana. I nigdy nie poprawisz smaku produktu, dodając do niego konopie indyjskie. To moja opinia i mogą być osoby, które się z nią nie zgadzają, ale myślę, że większość ludzi podziela ten pogląd.
Sukces każdego produktu opiera się na trzech filarach: musi dobrze smakować, dobrze wyglądać i sprawiać dobre wrażenie. Trzeba spełnić wszystkie trzy warunki. Każdy produkt, który wytwarzamy i wprowadzamy na rynek, musi je spełniać. Poświęciliśmy więc dużo czasu na opracowanie profilu smakowego i terpenowego oraz dodanie różnych poziomów kwasowości, które neutralizują smak konopi. To była naprawdę fajna przygoda.

EG: Wiele rozmów, które przeprowadziłem w 2025 roku z liderami branży, dotyczyło tego ważnego pytania: „Jak przetrwać? Jak się rozwijać?”. To były dość trudne cztery lata dla wielu firm i liderów, a jedną z odpowiedzi na to pytanie było: „Czas połączyć siły”. Nadszedł czas, aby tworzyć sojusze i myśleć o biznesie bardziej w tym duchu, zamiast działać w izolacji. Jakie były więc najważniejsze czynniki, które wpłynęły na Twoją decyzję o współpracy z Wyld?
CA: Wszystko, co zrobiłem z tą marką od momentu jej powstania, było zamierzone i miało na celu postawienie marki na pierwszym miejscu, aby mogła ona funkcjonować przez pokolenia. Patrzę na to, gdzie marka jest teraz i zadaję sobie pytanie: „Jaka jest najlepsza szansa na sukces marki, aby mogła się dalej rozwijać i szybko rosnąć?”. Wyld ma platformę, która pozwala to osiągnąć i jest to jedyna firma w całej tej branży, która może to zrobić lepiej niż ja. I mówię to szczerze. Uważam, że Aaron może to zrobić lepiej niż ja i przyspieszy rozwój marki.
Jestem największym fanem Grön i będę jej kibicował do końca życia. Chcę, aby ta marka przetrwała jako marka z tradycjami w branży konopi indyjskich. Ta branża jest wciąż bardzo młoda i charakteryzuje się dużą zmiennością, a większość marek nie przetrwa. Widzieliście to w świecie technologii. Kto pozostał? Google? Chcę, aby Grön była marką trwałą. I egoistycznie, to jest dla mnie niezwykle ważne: zapewnienie jej długoterminowego sukcesu. Wierzę, że to właśnie osiągniemy. Bardzo się cieszę, że udało nam się to osiągnąć.
Co ciekawe, Grön i Wyld nie odbierają sobie nawzajem udziału w rynku. Kiedy wchodzimy razem na rynek, faktycznie rozwijamy tę kategorię, przyciągając konsumentów. Widzimy to na wszystkich rynkach, na których działamy, i jest to niezwykłe. Łącznie obie firmy mają blisko 30% udziału w rynku.
EG: Mówiłeś o Grön jako o „niej”, nadając jej tożsamość. Jak wpadłeś na ten pomysł?
CA: Cóż, prawdopodobnie dlatego, że postrzegam tworzenie i rozwijanie tej firmy jako wychowywanie dziecka. To było 11 lat mojego życia – całkowite poświęcenie się tej marce, aby stała się samodzielna, stabilna i miała własną tożsamość. A ona jest kobietą. Jest zabawna, a marka ma osobowość. Pomaga nam to nawiązać kontakt z konsumentami. W tej branży nie ma zbyt wielu kobiet, a Grön jest jedną z nich.
EG: Co jest jedną z najważniejszych rzeczy w tworzeniu tożsamości marki i wyróżnianiu się?
CA: Bardzo ważne jest znalezienie czegoś, z czym ludzie mogą się utożsamić. Ludzie podążają za markami, które kochają i którym ufają. To zobowiązanie do czystej, uczciwej i przejrzystej komunikacji, które przejawia się w marketingu i relacjach z konsumentami i detalistami. Myślę, że część naszej reputacji w branży wynika właśnie z tego – z tego, że jesteśmy uczciwi, że zawsze dostarczamy produkty najwyższej jakości, że dbamy o ludzi i nasze produkty oraz że jesteśmy dobrymi zarządcami naszej planety. Wszystkie te rzeczy są widoczne i ludzie to doceniają. Ludzie chcą kupować rzeczy, które lubią i w które wierzą.



