W świecie technologii konopi indyjskich niewiele marek cieszy się takim dziedzictwem i zaufaniem jak Storz & Bickel. Przez ponad dwie dekady ich kultowy waporyzator Volcano wyznaczał standardy jakości i wydajności, zyskując reputację złotego standardu zarówno dla pacjentów leczonych konopiami indyjskimi, jak i koneserów. Podczas gdy dziedzictwo marki opiera się na jej klasycznych urządzeniach, Storz & Bickel nadal wprowadza innowacje. Dziś marka wprowadza na rynek nowy VEAZY, prawdziwy przełom na rynku osobistych urządzeń do waporyzacji suszu ziołowego.
Nowy Storz & Bickel VEAZY Vaporizer zapewnia spójną, aromatyczną parę w zaledwie 40 sekund dzięki opatentowanej przez firmę hybrydowej technologii ogrzewania. Jest to również najmniejsze i najbardziej przystępne cenowo urządzenie marki, wycenione na zaledwie 249 USD i ważące 0,3 funta. Użytkownicy mogą dostroić ustawienia i łatwo spersonalizować sesje z telefonu lub laptopa za pośrednictwem Bluetooth do aplikacji internetowej S&B. Ponadto system szybkiego ładowania USB-C oznacza, że można łatwo naładować urządzenie, gdy jesteś w ruchu. VEAZY to idealne połączenie stylu i treści: Ładnie mieści się w dłoni, ale nadal ma moc dzięki opatentowanemu przez S&B mini grzejnikowi hybrydowemu łączącemu przewodzenie i konwekcję.
Założyciel Cannabis Now Eugenio Garcia spotkał się z Jürgenem Bickelem, współzałożycielem i dyrektorem zarządzającym Storz & Bickel, aby omówić 25-letnią podróż marki od małego niemieckiego warsztatu do światowego lidera branży. W tej rozmowie Jürgen dzieli się podstawowymi zasadami firmy, swoją nową rolą jako publicznego rzecznika marki oraz ekscytującym pierwszym spojrzeniem na VEAZY, najnowsze urządzenie firmy, które ma na nowo zdefiniować dostępność w przestrzeni.
Eugenio Garcia: Jürgen, witaj. Dziękuję za obecność tutaj ze mną. Storz & Bickel jest jedną z niewielu marek z prawdziwym dziedzictwem. Moim zdaniem konopie indyjskie to wciąż nowa branża, ale w nowoczesnym tego słowa znaczeniu działamy w niej już od ponad dekady. Wasza marka ma jednak bogatą historię i chciałbym dowiedzieć się nieco więcej o początkach firmy i o tym, jak powstała.
Jürgen Bickel: Oczywiście. To było 25 lat temu, a nawet trochę wcześniej. Punktem wyjścia był mój partner, lub były partner, Markus Storz. Zaczął on rozwijać Volcano. Spotykałem się z nim od czasu do czasu podczas tego procesu, a także przetestowałem z nim kilka rzeczy. Ale w tamtym czasie wciąż mieszkałem w Ameryce Południowej i nie byłem zbyt blisko niego. W listopadzie 2000 roku wypuścił pierwszą serię Volcano. Byłem jednym z jego pierwszych klientów. Kupiłem Volcano dla siebie. W tym czasie rzuciłem palenie tytoniu i zabrałem go ze sobą do Peru.
Rok później wróciłem do Niemiec. Mój czas w Ameryce Południowej dobiegł końca, a Markus potrzebował pomocy, więc pomogłem mu, ponieważ znałem to urządzenie. Razem uczestniczyliśmy w targach, a następnie zdecydowaliśmy się na współzałożenie Storz & Bickel. Byliśmy wtedy tylko we dwoje i wtedy zaczęła się nasza podróż. 25 lat później mamy tutaj około 150 pracowników i świetnie się bawiliśmy.
EG: Jak dwadzieścia pięć lat temu opracowaliście technologię Volcano? Jak zmieniała się ona przez 25 lat, biorąc pod uwagę, że obecnie macie ponad 20 lub 30 produktów?
JB: Zaczęło się od opalarki. W tym czasie stało się jasne, że nie trzeba palić kwiatów, aby je spożywać. W tamtym czasie nie było dla wszystkich oczywiste, że THCA musi zostać zdekarboksylowane; wiedzieliśmy tylko, że to działa. Dowiedzieliśmy się, że do uwolnienia THC potrzebne jest minimum 180 stopni Celsjusza i mniej niż 230 stopni Celsjusza, ponieważ powyżej tej temperatury THC również się spala. To jest twoje okno i aby pozostać w tym oknie, musisz mieć dokładną kontrolę temperatury. Tak to się zaczęło.
EG: Balon jest tak charakterystyczną częścią gry Volcano. Jakie było uzasadnienie tego wyboru projektowego i jakie korzyści oferuje on użytkownikowi, których nie oferują inne metody?
JB: Do dziś ludzie pytają: „Co to jest, balon czy torba?”. Ale to po prostu sposób na przechowywanie pary, którą już wyprodukowałeś, więc musisz tylko wdychać. Prawie nie można zrobić nic złego, gdy ma się torbę w dłoni. Jest to bardzo łatwe, a także inhalacja bez oporu. Wszystko to sprawiło, że od samego początku był bardzo wyjątkowy.
EG: Urządzenia te przynoszą ogromne korzyści medyczne. Jak myślisz o tym z medycznego punktu widzenia, jeśli chodzi o technologię i prezentację produktów?
JB: Znajdujemy się w Tuttlingen w Niemczech, które nazywa siebie światowym centrum urządzeń medycznych. Tak więc od samego początku było jasne, że chcemy mieć urządzenie medyczne, takie jak wszyscy inni w tym mieście. Kolejnym punktem dla nas od samego początku było to, że ktoś, kto jest lekko niepełnosprawny, musi być w stanie z niego korzystać. Ważne było również, aby pacjent mógł z niego korzystać i aby można było powtórzyć dawkowanie. Jeden balon zawsze zawiera taką samą dawkę. Masz lokalną mobilność; nie musisz dotykać elektryczności, ciepła ani szkła. Można go przynieść pacjentowi na łóżku. Wszystko to zostało uwzględnione w projekcie od samego początku i sprawdziło się bardzo dobrze.
Nie tylko status urządzenia medycznego nam odpowiada. Certyfikujemy również nasze urządzenia gospodarstwa domowego, które nie są urządzeniami medycznymi. Certyfikujemy je zgodnie z normą UL. UL 8139 to norma dotycząca waporyzacji. Wysyłamy 100 urządzeń do laboratorium, gdzie ktoś inny testuje je, wykonując testy upadku, testy wody, testy elektryczne i testy wentylacji. Robimy to, aby uzyskać zatwierdzenie naszego urządzenia przez stronę trzecią. Jest to nasz sposób na zapewnienie jakości i zademonstrowanie staranności, z jaką podchodzimy do procesu rozwoju.
EG: Mówiąc o procesie rozwoju, jak wygląda proces tworzenia nowych urządzeń lub ulepszania technologii?
JB: Otrzymujemy wiele informacji zwrotnych od klientów i poważnie traktujemy wszystkie opinie, aby sprawdzić, czy jest coś, co nie wszystkim się podoba lub co wszyscy chcieliby mieć. Analizujemy je, ale linia bazowa pozostaje procesem wewnętrznym.
Na przykład w przypadku Venty powiedzieliśmy: „Ok, MIGHTY+ jest fajny, ale chcielibyśmy czegoś nieco szybszego z większym przepływem powietrza”. Był to więc wyraźnie wewnętrzny pomysł. W branży konopi indyjskich, jeśli coś nie jest powszechnie dostępne i wiele osób nie wie o waporyzatorach, trudno jest uzyskać dobre opinie. Masz kilku ekspertów, którzy znają wiele urządzeń, ale to tylko kilka osób i są już ekspertami. To nie jest ktoś z ulicy, kogo można zapytać. Opinie, które otrzymujesz, są zawsze takie, że ludzie chcą, aby były tanie i małe, co trochę utrudnia sprawę.
Wiele z tych pomysłów opracowujemy we własnym zakresie; Markus i ja używamy marihuany i jesteśmy pierwszymi, którzy ją testują. Stoimy za tym i jeśli coś mi się nie podoba lub uważam, że nie działa, to tego nie robimy. To nasz wewnętrzny proces weryfikacji. Ale oczywiście cała społeczność wnosi swoje pomysły, a wszystko to razem prowadzi nas do nowego urządzenia.
EG: Wspomniałeś przed chwilą, że wszyscy chcą, by było taniej i mniej. Firmą, która przychodzi na myśl, gdy to mówisz, jest Apple. Zrewolucjonizowali technologię w całym
świat. Nie wiem, czy słyszałeś to wcześniej, ale wiele osób porównuje Storz & Bickel do Apple. Mówią, że Storz & Bickel to Apple przestrzeni konopi.
JB: Słyszałem to. Miło to słyszeć.
EG: W przypadku Apple przez wiele lat, po odejściu Steve’a Jobsa, za marką nie stała żadna osobowość. W przypadku Storz & Bickel przez wiele lat wszyscy znali Volcano i produkt, ale nikt tak naprawdę nie wiedział, kto za nim stoi. Nie było publicznej twarzy marki. Może tylko mi się wydaje, ale w ciągu ostatniego roku lub dwóch, widzieliśmy ciebie, Jürgena Bickela, naprawdę jako przedsiębiorcę i lidera w tej dziedzinie, jako rzecznika nie tylko swojej marki, ale całej branży. Jesteś bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Widziałem, jak przemawiasz na panelach i udzielasz znacznie więcej wywiadów. Czy to tylko wrażenie, czy też w ciągu ostatnich kilku lat naprawdę przeniosłeś swoje przesłanie i markę na ulice?
JB: To absolutna prawda. Oczywiście w przeszłości sytuacja prawna w Stanach Zjednoczonych i Europie była znacznie trudniejsza, a ty mogłeś nie chcieć wychodzić i prezentować się jako wielki przedsiębiorca konopny. Zmieniło się to w ciągu ostatnich kilku lat. Mogę mówić bardziej otwarcie niż firma. Mogę używać słowa „marihuana”. Mogę pokazać konsumpcję. Chcę też pokazać ludziom, jak to jest. Nie chcę dać złego obrazu. Wszystko, co dzieje się w mediach społecznościowych, jest autentyczne. W końcu jestem użytkownikiem i testuję to urządzenie. Przetestowałem mnóstwo urządzeń i chcę przekazać tę wiadomość. Jestem tym, kim jestem, a to jest firma, która za tym stoi. Ma to na celu zbudowanie zaufania wśród ludzi i powiedzenie: „Możesz wydać taką kwotę pieniędzy. Zapewniam, że to coś dobrego. To nie jest coś, czego będziesz żałować w dowolnym momencie”.
EG: Sytuacja gospodarcza w branży była trudna. Zauważyłem, że wiele firm, szczególnie z Europy, szukało możliwości ekspansji w Stanach Zjednoczonych. Teraz, gdy Niemcy zalegalizowały swoją działalność, wiele z nich powróciło do Niemiec lub Europy. Niemcy mają dziewięć milionów mieszkańców, więc jest to ogromny ruch dla gospodarki i potencjalnych przychodów. Jak Niemcy wpłynęły na Twoją działalność? Wiemy, że w Mary Jane Berlin wzięło udział od 44 000 do 45 000 uczestników.
JB: Od samego początku rozumiemy siebie jako markę globalną. Każdego roku wysyłamy towary do ponad 100 krajów. Pokazuje to, że marihuana jest spożywana na całym świecie, niezależnie od sytuacji prawnej. Nawet tam, gdzie istnieją kary, ludzie nadal konsumują – nie w ten sam sposób lub z taką samą otwartością – ale na całym świecie ludzie używają konopi indyjskich od tysięcy lat. Jest to część międzynarodowego podejścia naszej marki. Podoba mi się to w marihuanie, że ludzie używają jej na całym świecie.
Oczywiście mamy też swoje główne rynki, na których odnotowujemy główną sprzedaż i główne przychody. Rynek amerykański jest dla nas największym rynkiem. Ale Europa również stała się ważniejsza. Zawsze był to dobry rynek, ale wraz z legalizacją w Niemczech podwoiliśmy nasze przychody w tym kraju. Osobiście o wiele przyjemniej jest żyć w legalnym środowisku, w którym można konsumować i mieć trzy rośliny w domu, co jest dozwolone. Tak więc, jako firma, Niemcy są świetne, to nasz rodzimy rynek i nasz rodzimy język, więc bardzo się tu koncentrujemy.
Mamy również spółkę zależną w Oakland; biuro z 15 osobami i ponad 20 sprzedawcami zatrudnionymi jako Storz & Bickel America, Inc. Osobiście założyłem tę firmę w 2005 roku w Oakland. Tak więc, jeśli chodzi o przychody, szukamy naszych głównych rynków, ale naszym ogólnym podejściem jest działalność na całym świecie i jestem dumny, że każdego roku wysyłamy produkty do ponad 100 krajów.
EG: Byłem bardzo szczęśliwy widząc ekspansję Oakland. Przez 10 lat mieszkałem w Berkeley w Kalifornii. Mam ogromny sentyment do Oaksterdam. To była kolebka innowacji, jak mówią, tak blisko Doliny Krzemowej. Mówiąc o innowacjach, opowiedz mi o nowym waporyzatorze VEAZY.
JB: Venty była naszą ostatnią innowacją, prawie dwa lata temu. Był to przełom, ponieważ miał wysoki przepływ powietrza. To bardzo udane urządzenie, ale jest nieco drogie i nieporęczne. Ma wydajność dla osób, które używają marihuany kilka razy dziennie. Pomyśleliśmy, że podobnie jak w przypadku Mighty i Crafty, Venty potrzebuje młodszego brata lub siostry. Wymyśliliśmy „VEAZY”.
VEAZY ma tę samą komorę, więc działa z naszymi kapsułkami, ale jest znacznie mniejszy i poręczniejszy. Ma nieco dłuższy czas nagrzewania wynoszący 40 sekund, a przepływ powietrza jest nieco bardziej ograniczony, ale jest to ładne i małe urządzenie. Naszym celem w przypadku tego urządzenia było przekazanie naszego doświadczenia szerszej publiczności i uczynienie go bardziej przystępnym cenowo. Cena detaliczna wynosi 249 USD. Ma świetną wydajność i jest bardzo ładnym urządzeniem.
EG: I jest dostępny w wielu zabawnych kolorach, prawda?
JB: Tak! Wszystkie nasze urządzenia są zwykle czarne, więc pomyśleliśmy: „Użyjmy kilku kolorów, jeśli idziemy w bardziej lifestyle’owym kierunku”. Oprócz naszej kuszącej czerni, będzie on dostępny w czterech kolorach: tęczy, dynamicznym niebieskim, inspirującym pomarańczowym i uroczym różowym.
EG: Bardzo je lubię. Możliwość spersonalizowania zakupu jest dla ludzi naprawdę ważna. W domu można go używać jako prezentacji. To nie tylko urządzenie, które wyciągasz z szuflady. To coś, co można mieć na wózku barowym lub jako element do rozmowy w domu, co jest bardzo ekscytujące.
JB: Ma pomarańczowy przycisk, różne kolory, działa dobrze i mieści się w kieszeni. To bardzo dobra oferta na rynku. Jest również łatwy w użyciu dzięki jednoprzyciskowej konstrukcji: Naciskasz go raz i włącza się. Pojawia się pomarańczowe światło i urządzenie się nagrzewa.
EG: Wygląda pięknie. Daje mi esencję mikrofonu dla gwiazdy rocka. Z jednym z nich jesteś gwiazdą rocka swojego życia. Nie mogę się doczekać, aby go wypróbować. Gratulacje.

Jako jedna z wiodących marek i przedsiębiorców w branży, jakie są Twoje nadzieje na najbliższe 5-10 lat? Czy uważasz, że jesteśmy u progu globalnej lub przynajmniej amerykańskiej legalizacji? Co przewidujesz w najbliższej i średniej przyszłości?
JB: Od strony prawnej myślę, że pójdzie to w dobrym kierunku. Nie sądzę, by sytuacja się cofnęła, nawet w USA. Ale nawet obecna sytuacja jest do zaakceptowania. Można prowadzić biznes w tej przestrzeni i robić pewne rzeczy. Widać to na całym świecie. Na przykład Australia jest dobrym rynkiem. Widać również postępy w Afryce Południowej, a nawet w Brazylii. Dzieje się to samo: Przechodzi przez medycynę, a następnie rekreację. Uzyskuje akceptację. Nasze pokolenie jest pierwszym, które jest na to bardziej otwarte. Młodsze pokolenie jest bardziej otwarte, kwestionuje alkohol i jest bardziej otwarte na marihuanę. Postrzegam to więc jako pozytyw i myślę, że ten trend się utrzyma.
EG: Absolutnie. Aby mieć przyszłość, na którą mamy nadzieję, uważam, że normalizacja marihuany oraz stojących za nią produktów i marek jest bardzo ważna. To, co zauważyłem również w ciągu ostatniego roku lub dwóch z Storz & Bickel, to fakt, że zrobiliście konkretne rzeczy ze swoją marką, łącząc je z głównym nurtem, normalizując możliwości. Jakie jest następne wydarzenie, które macie w kalendarzu, czy to w Europie, czy w USA, które jest dla was większą szansą?
JB: Następny pokaz to pokaz marihuany w Pradze, w Czechach. W weekend po nich odbędzie się impreza inauguracyjna w Nowym Jorku. Myślimy również o czymś w San Diego. Potem oczywiście MJ BizCon i Hall of Flowers w Santa Rosa. To są większe wydarzenia. W Europie Mary Jane była świetna.
EG: Super. JB, to była przyjemność nawiązać z tobą kontakt. Obserwowałem twoje postępy na przestrzeni lat. Ukończyłem liceum w 2000 roku, a Volcano szybko pojawiło się w moim świecie, gdy byłem na studiach. To była prawdziwa przyjemność widzieć, jak ktoś taki jak ty rozwija się przez lata, a teraz rozmawiać z tobą osobiście. Dziękuję bardzo.



