W przedłużającej się walce o konopie odurzające w USA do debaty wkroczyła nowo utworzona „koalicja” – zaplanowana akcja przypominająca kampanię wyborczą, która przedstawia się jako oddolna inicjatywa, a działa za pośrednictwem waszyngtońskich insiderów.
Hemp Industry and Farmers of America (HIFA), która „powstała” (jak podaje jej strona internetowa) w grudniu ubiegłego roku, jest powiązana zarówno z lobbystami republikańskimi, jak i demokratycznymi, i jest dość oczywistym narzędziem w rękach producentów konopi odurzających oraz ich pomocników zajmujących się wytwarzaniem CBD.
Doniesienia prasowe wskazują, że dyrektorem wykonawczym tej grupy jest Brian Swensen, strateg polityczny, który pełnił funkcję krajowego dyrektora politycznego podczas nieudanej kampanii prezydenckiej dyrektora FBI Viveka Ramaswamy’ego w 2024 r., a następnie przeszedł do kampanii Trumpa. Wcześniej był również zastępcą kierownika kampanii senackiej Marco Rubio w 2016 r.
No cóż, spójrzcie: jeśli macie do czynienia z organizacją przestępczą, potrzebujecie dobrego pośrednika, prawda?
„Dwupartyjny”
W tym konkretnym przypadku HIFA sięgnęła również do demokratycznego bagna, aby zatrudnić byłego sekretarza stanu Kentucky Boba Babbage’a jako swojego zarejestrowanego lobbysty federalnego. Babbage jest założycielem firmy Babbage Cofounder z siedzibą w Lexington, która została zatrudniona do reprezentowania HIFA w Waszyngtonie.
HIFA twierdzi , że „uczestniczyła w merytorycznych spotkaniach z urzędnikami Białego Domu w celu omówienia dalszych działań dotyczących konopi, które równoważą kwestie regulacyjne, bezpieczeństwo publiczne i realia gospodarcze”.
Niedawno lobbyści rozpoczęli inicjatywę mającą na celu promowanie tzw. przedłużenia Baird-Craig, które przedłużyłoby grudniowy termin o trzy lata, zanim wejdą w życie przepisy eliminujące produkty z konopi o działaniu odurzającym.
Ujawnione informacje dotyczące lobbingu wskazują, że HIFA wydała dotychczas dziesiątki tysięcy dolarów na działania związane z polityką rolną oraz utrzymaniem przepisów dotyczących konopi w prawie federalnym. Z dokumentów złożonych w Federalnej Komisji Wyborczej wynika, że organizacja zgłosiła wpływy w wysokości około 189 961 dolarów za luty 2026 r. Wpłaty te stanowią połączenie niewielkich darowizn oraz większych wpłat związanych z przedsiębiorstwami zajmującymi się konopiami i marihuaną. Grupa zbiera darowizny już od 100 dolarów.
Co ten serbski agronom robi w Ameryce?
Pomaga „rolnikom”
W miarę jak amerykańskie przepisy coraz bardziej ograniczają dostęp do odurzającego konopi, HIFA występuje w imieniu nękanych „rolników uprawiających konopie” (dlaczego zawsze chowają się za rolnikami?), podczas gdy w rzeczywistości działa na rzecz interesów kliki zdesperowanych firm produkujących CBD oraz podejrzanych producentów tych produktów z THC, które dzieciaki mogą kupić w sklepie spożywczym.
Przypomnijmy, że rząd federalny USA podjął już zdecydowane działania przeciwko syntetycznym środkom odurzającym na bazie konopi. Ustawa budżetowa na rok 2025, podpisana przez Trumpa w grudniu ubiegłego roku, na nowo zdefiniowała konopie, usuwając z tej kategorii delta-8, HHC, kwiaty THCA i wszelkie podobne związki. Działanie to zlikwidowało lukę prawną, która pozwalała na rozprzestrzenianie się chemicznie zmodyfikowanych kannabinoidów pod pozorem działalności rolniczej.
To, co pozostało, to nie tyle debata polityczna, co raczej akcja tylnej straży. Sektor odurzającego konopi — zbudowany na niejasnościach regulacyjnych i, cóż, sprytnej chemii — stoi teraz w obliczu swojej końcowej fazy. Ale zawsze opierał się on na kruchym założeniu — że Kongres będzie w nieskończoność tolerował rynek produktów psychoaktywnych pochodzących z konopi, sprzedawanych poza ramami regulacyjnymi dotyczącymi konopi indyjskich — rynek, który nigdy nie był zamierzony. Prawdopodobnie okaże się, że się mylili. Mamy taką nadzieję.
Wyrządzone szkody
Przez większą część ostatnich pięciu lat konopie odurzające zdominowały narrację dotyczącą tej uprawy. Odwróciły uwagę od włókna, ziarna i zastosowań przemysłowych – sektorów, które stanowią podstawę długoterminowych argumentów ekonomicznych przemawiających za uprawą konopi.
Zamiast inwestować w infrastrukturę przetwórczą, materiałoznawstwo i systemy rolnicze, dyskusja skupiała się na produktach sprzedawanych w sklepach z e-papierosami i sklepach spożywczych. To zniekształcenie miało realne konsekwencje. Zatarło to tożsamość konopi jako towaru rolnego. Skomplikowało dyskusje polityczne. I dało krytykom łatwy cel.
Teraz, gdy ramy prawne się zaostrzają, sektor, który napędzał to zniekształcenie, przedstawia się jako głos rolników i całej branży. Efekt ten jest mniej przekonujący niż mógłby być kiedyś. Na tym etapie jest to wyzysk i smutna sytuacja.
Ale czy to zadziała? W dzisiejszym Waszyngtonie, mając odpowiednie kontakty, nigdy nie wiadomo, co się wydarzy.



